Pokolenie Z zna Snapchata na wylot, pokolenie Y mniej więcej kojarzy, a pokolenie X zastanawia się zapewne, co może być ciekawego w patrzeniu się w swój telefon przez cały dzień. Magdonaldyzacja społeczeństwa osiągnęła już apogeum i zamknęła się w 3 hasłach: DUŻO – bo potrzebujemy wielu informacji, z których sami wybieramy to, co uważamy za interesujące, CIEKAWIE – bo liczy się pomysłowość przekazu i TERAZ – bo odpowiedź ma być natychmiastowa. Na te potrzeby odpowiada właśnie Snapchat.

Snapie, powiedz przecie, kto jest najpiękniejszy na świecie?

Zgodnie z analizą Instytutu Monitorowania Mediów na temat Snapchata w ostatnich trzech tygodniach, w okresie od 21.07 do 5.08.2015 roku, w internecie i social mediach pojawiło się ponad 1,5 tys. informacji, z czego najwięcej na portalu ask.fm (ponad 712 publikacji). „Masz snapa?” – to jedno z popularniejszych pytań. Użytkownicy wymieniają się swoimi snapchatowymi nickami i przenoszą znajomość do krainy, w której nic nie trwa wiecznie – najwyżej 10 sekund.

 

Takie rozwiązanie wydaje się idealne dla osób, które już dawno straciły zainteresowanie Facebookiem – społecznościowym dinozaurem. Poza tym, według opinii nastoletnich  internautów, tam są też ich rodzice. Komentują i widzą to, z czego może nie do końca młodzi użytkownicy są dumni. Wieczór się przedłużył, było dużo zdjęć, zapomnieliśmy o ustawieniach prywatności i afera gotowa. Na Snapchacie jest inaczej – cytując słowa piosenki zespołu Bajm – „pojawiasz się i znikasz” (o ile ktoś nie zrobi screena). Nie bez powodu – symbolem aplikacji jest właśnie duch.

 

 

Co dominuje na Snapie? Przeważnie selfie – jeśli obserwujemy konta znanych osób. W Polsce na pierwszym miejscu wśród najpopularniejszych użytkowników Snapchata według rankingu serwisu hash.fm znalazła się Maffashion – blogerka modowa, która ma ponad 98 tys. widzów. Na kolejnych miejscach uplasowała się m.in. LittleMooonster96 z ponad 70 tys. oraz jeden z członków AbstrachujeTV – Czarek Jóźwik – obserwuje go ponad 52 tys. fanów aplikacji. „Wszyscy jesteśmy podłączeni do wielkiej sieci i dzięki Snapchatowi chcemy i możemy podglądać wzajemnie nasze prawdziwe życie. Bez wielokrotnej edycji i kolejnej ściemy budującej digitalowe alter ego. Nie powiem Wam jak to robić, jedyne co ważne, to aby pamiętać o pewnej maksymie – Follow the Right Person” mówi Dawid Kaźmierczak DDB&Tribal // SnapLions.

Siłę mam

Snapchat w naszym kraju zdobył ogromną popularność, a według portalu tvn24.pl ma już ponad milion użytkowników. Na świecie jest ich więcej niż 100 milionów. „Dziennie wysyła się  ponad 400 milionów snapów i 1 milard razy przegląda My Stories” – czyli jedną z opcji Snapchata, w której możemy zachować nasze zdjęcia i nagrania nie dłużej niż przez 24 godziny – wspominała Marta Szczepańska, strategy director w Isobar Polska w rozmowie z portalem wirtualnemedia.pl.

Siłą napędową jest z pewnością CEO Snapchata, czyli Evan Spiegel. Porównując go z Zuckerbergiem na myśl przychodzi film „Zemsta frajerów” – mamy sympatycznego i skrytego internetowego geeka Marka oraz pewnego siebie i kontrowersyjnego Spiegela. CEO Snapchata po uprzednim, dogłębnym zapoznaniu się ze „Sztuką wojny” Sun Tzu, nie bał się odmówić takim gigantom jak Facebook, który zaproponował mu odkupienie firmy za 3 mld dolarów, czy Google, które zaoferowało o miliard więcej. Warto zaznaczyć, ze dzisiaj firma wyceniana jest na ponad 18 mld dolarów. Maksyma „Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana” zdecydowanie sprawdza się w przypadku Spiegela.

 

Nie czuję tego

Do niektórych Snapchat nie trafia, inni zarazili się po kilku próbach, a głównym zarzutem internautów jest to, że nie ma tam możliwości prowadzenia merytorycznych dysput, co podkreśla Mateusz Nowak ze Spidersweb.pl. „Tym sposobem dochodzimy do sedna, czyli do głównej funkcji Snapchata. Snapchat to aplikacja służąca do marnowania czasu. Snapchat jest nawet gorszy od Facebooka, bo nie ma tu miejsca na merytoryczne dyskusje pod sporadycznymi, ale interesującymi materiałami”. Podobnego zdania jest użytkownik forumpclab.pl, stwierdzając, „Jest kolejnym sposobem na wysyłanie ludziom selfie, zdjęć jedzenia i chwalenia się uprawianiem sportu raz w miesiącu”. W skrócie – nowa metoda internetowego ekshibicjonizmu.

Zgodnie z danymi IMM takie komentarze sprawiają, że więcej niż połowa z zabarwionych emocjonalnie publikacji (54%) na temat aplikacji ma wydźwięk negatywny. Chociaż głosów pozytywnych nie brakuje (46%). Soczyste podsumowanie hejtu wobec Snapchata zaprezentowała jedna z użytkowniczek Facebooka: „ Jak was nie obchodzi co inni robią to nie zakładajcie snapchata – proste. Pozdrawiam, ja – dziewczyna, która ma snapa i duuuuużo wrzuca na mystory, jak ktoś ma na mnie wyje**** to tego nie ogląda, proste! I wszystkim, którzy hejtują ch** w du*e :* J”” . Nic dodać, nic ująć.

 

A tak z drugiej strony?

Coraz częściej firmy wykorzystują ten kanał w ramach komunikacji z obecnym bądź przyszłym klientem. Skracamy dystans i dajemy się poznać od tej mniej formalnej strony, co zdecydowanie przyciąga w szczególności nastoletnich odbiorców, bo użytkownikami Snapchata są przede wszystkim osoby poniżej 25 roku życia. A firmom z reguły bardzo na tej grupie zależy. Młodzi ludzie kupią to, co będzie „cool”. Kaźmierczak z DDB&Tribal // SnapLions dodaje, że „dziś świat młodych konsumentów mediów nie potrzebuje już telewizji, teledysków czy kolejnego reality show. Dziś potrzebujemy SOCIAL SHOW. Czy to rewolucja? Nie. To Ewolucja wynikająca ze zmian, które zachodzą zarówno w technologii, jak i w sposobie myślenia.  W dużej mierze to dzięki Snapchatowi już nie musimy zastanawiać się, jak przenieść online do offline’u i odwrotnie – to dzieje się samo. Ludzie prowadzą ze sobą dialog, poprzez prosty edytorial video, mogąc uprawiać masowy storytelling! Przy czym Snapchat nie nakazuje  żadnej konkretnej formy przykazywania informacji, a jedynie daje okazję do podzielenia się nią. Bo to użytkownik jest filtrem tej aplikacji!”

Kto spróbował wejść w pakt ze Snapchatem? Wystarczy wymienić takich gigantów jak H&M, Taco Bell, McDonalds, które organizowały duże akcje promocyjne. Szwedzka firma odzieżowa pokusiła się o współpracę ze Snapchatem w ramach Boiler Room parties. Za pomocą aplikacji otrzymywaliśmy wskazówki na temat miejsc w sklepach marki H&M w Warszawie i Krakowie, w których ukryte były bilety na to wydarzenie. Chętnych do poszukiwań nie brakowało.

 

 

Swoje konta na Snapchacie ma także General Electric, National Basketball Association, gdzie możemy obserwować zakulisowe, ekskluzywne materiały z treningów, Heineken – podczas festiwalu Coachella zorganizował snapchatowe konkursy dla uczestników czy stacja HBO – za pomocą aplikacji promowała trzeci sezon serialu „Girls”.

 

Oprócz firm ze Snapchata korzystają też organizacje takie jak m.in. Human Rights – zachęcająca do śledzenia swoich poczynań w krótkim filmie zamieszczonym na YouTubie czy WWF, które przeprowadziło kampanię „Don’t let this be my #LastSelfie”.

 

 

 

 

Organizacja w doskonały sposób wykorzystała efemeryczny charakter Snapchata w odniesieniu do ginących gatunków zwierząt, które „znikają” podobnie jak przesyłane snapy.

 

Co będzie dalej?

Snapchat jaki jest każdy widzi. Jedni go kochają, drudzy nienawidzą, ale wszyscy o nim mówią.  W zależności od potrzeb i zainteresowań każdy może znaleźć coś dla siebie. Potrzebujemy się pokazać? Proszę bardzo. Podglądać życie codzienne celebrytów? Nie ma problemu. Ale możemy też śledzić wydarzenia dzięki opcji DISCOVER, w której mamy dostęp do materiałów m.in. CNN, Daily Mail czy magazynu People. Chcesz  przyglądać się kulisom wielkich festiwali i gal rozdania nagród stacji MTV? Aplikacja również ma to w swojej ofercie. Możemy niemal przenieść na czerwony dywan i obserwować wszystko na żywo.

Czy coś przebije sukces Evana Spiegela? Wyzwanie rzucił jeden z najbardziej znanych youtuberów – Casey Neistat, który zgodnie z artykułem magazynu Forbes stwierdził, że takie aplikacje, jak Snapchat nie pokazują prawdziwego życia użytkowników. Zaproponował aplikację BeMe – tutaj będziemy mieć możliwość „jeszcze bardziej” być sobą i skupiać się na tym, co tu i teraz. Brzmi znajomo? W odróżnieniu od Snapchata mamy tu jedynie opcję nagrywania filmów, z taką różnicą, że nie możemy edytować przesyłanego materiału, co jest możliwe w aplikacji Spiegela. Nie ma opcji zmian ani wcześniejszego podglądu wysyłanych treści. Wówczas może się okazać, że nie jesteśmy jednak tak piękni, jak nam się wydaje J

Ciekawa i pomysłowa jest również metoda kręcenia materiałów wideo. „By je zrobić, należy… przyłożyć smartfon do serca, czoła lub dłoni” – czytamy w Forbsie.